Świąteczna lemoniada na gorąco…

lemoniada2

Pachnie świętami. I będzie pachnieć niezależnie od okazji, wystarczy tylko ją zrobić. Rozgrzeje w najchłodniejsze i najbardziej pochmurne dni. Z tą lemoniadą zimową jest tak, że pijemy ją wtedy jak jest fajnie, jak i smutniej. Działa. Ma w sobie endorfiny. Owoce cytrusowe wyparzamy i nie obieramy. Dopełnieniem smaku egzotycznej zimy jest miód gryczany.  Wyróżnia się on ciemnym kolorem przypominającym mocną herbatę i kwiatowym aromatem. Ja odrobinę  mieszam  z maskami do włosów, aby podnieść ich wartości odżywcze i nawilżyć włosy. Drugi składnik zimowej lemoniady bez którego nie możemy się obejść, to imbir. Oprócz wyraźnie wyczuwalnego świeżego i słodkiego posmaku, ma wyraźnie wyczuwalną nutę drzewną (to zasługa olejku eterycznego, jakim jest zingiberol). A za składniki żywicowe odpowiada zinferon oraz gingerol. To dzięki nim czujemy lekko gorzki i jednocześnie palący smak.

Składniki:

Składniki:

– 1 pomarańcza pokrojona w grube plastry

– 1 cytryna

– 2 mandarynki

– opcjonalnie: 1 jabłko

– kilka goździków

– szczypta cynamonu

– świeży kawałek imbir wielkości kciuka, obrany łyżeczką do herbaty i pokrojony w plasterki

– 2 litry gorącej wody

– 2 łyżki miodu gryczanego

Wykonanie:  do pokrojonych owoców dodajemy goździki, cynamon oraz imbir. Zalewamy wodą i rozpuszczamy miód. Pijemy i wyobrażamy sobie, że święta mogą trwać cały rok!

IMG_20181208_145236903

Sensoryczne wspomagacze.

auuuu

Czy znasz kogoś, kto cierpi na autyzm?

Zaburzenie to jest bardziej znane z racji niezidentyfikowania genezy jego występowania.  Wiedza na temat przyczyn jest znikoma w porównaniu do skali występujących objawów. Dzieci z autyzmem, oprócz zmagań radzenia sobie samym ze sobą,  borykają się również w sferze interakcji z  najbliższym otoczeniem. Trudności w komunikacji, koncentracji to tylko niektóre przykłady spektrum zaburzeń autyzmu.

Sam świat jest i tak trudny i nieprzewidywalny.  Ale w świecie autystycznego dziecka wyzwania są niewyobrażalne. Autystyk jest wyjątkowy i to właśnie go odróżnia od reszty.

Będę wyszukiwała dla nas: rodziców, opiekunów, nauczycieli czy terapeutów fajne, sprawdzone pomysły/sposoby na wspomaganie naszych podopiecznych w codziennym życiu.

Szeroka taśma stretch. Szeroki prostokąt zszyty bokami.

1

 

Wąż – pasek zapewniający strefę bezpieczeństwa. Może zostać wypełniony wkładem do  poduszek.

2

 

Sensoryczne butelki.  Ozdobione dodatkowo naklejkami. Wypelnione wodą, barwnikiem. Może znależć się: brokat, hydrożelowe kulki do kwiatów, kolorowe koraliki, cekiny ze sztucznego tworzywa itp.

3

 

Nie musi to być drogi kokon czy zamykany fotel. Wystarczy 5-cio metrowa chustą z odpowiednim – dużym karabinkiem (szukać jako chusta do jogi, do aerial jogi)

4

 

Tak zwana duża skarpetka. Na całe ciało. Można się w nią schować i bezpiecznie otulić.

5

 

 

Sensoryczny tunel. Materiał rozciągliwy.

6

 

Instrumenty muzyczne.

Pamiętajmy, że nie TYLKO kolorowanie, nie szlaczki i pisanie literek po wykropkowanych śladach, ale przede wszystkim takie czynności, jak: zapinanie, rozsuwanie, przyklejanie, wyławianie, turlanie, upychanie  – wszystko, to co jest bardziej związane z ruchem. Więcej, dużo więcej ruchu i dotyku –  a to poprawi w znacznej mierze czucie głębokie dzieci.

Dziś seria domowych, łatwych w wykonaniu sensorycznych instrumentów muzycznych. Naprawdę niewielkim nakładem finansowym stworzymy niepowtarzalne zabawki muzyczne. Nie są to przedmioty z atestem (kosztujące krocie), więc tym bardziej szczególnie w przypadku drobnych elementów, trzeba bardzo zadbać o bezpieczeństwo dzieci. Dokładnie dokleić, przymocować, zakręcić i sprawdzić jeszcze raz.

 

1

Zaklinacz deszczu – inaczej kij deszczowy. Wyjątkowy dźwięk uspokaja i koi. Możemy kleić poszczególne tekturki po papierze toaletowym albo sięgnąć po dłuższe tuby po ręcznikach papierowych.

2

Tamburyn

3

 

Szparagowo mi…

Szparagi

Przygodę ze szparagami proponuję zacząć już teraz, ponieważ sezon na nie trwa naprawdę bardzo krótko. A po raz pierwszy sięgnijmy po te zielone. Są znacznie przyjemniejsze i łatwiejsze do wstępnej obróbki. Zawsze wychodzą i praktycznie nie ma innej możliwości, aby stało się inaczej. Nawet jak miało by dojść do ewentualnego ich przegotowania czy nawet lekkiego przypalenia. Zielone są ever.  Zaczynamy od pozbycia się łykowatych końcówek. Specjaliści od szparag nazywają je zdrewniałymi. Są twarde i zdecydowanie różnią się kolorem – są jaśniejsze. Nożem badamy strukturę szparaga  – opór noża tzn., że jest to właśnie zdrewniały odcinek, przesuwamy się stopniowo po prostu wyżej, aż będzie zdecydowanie przyjemniejsza struktura. Ale tych obciętych końcówek nie wyrzucajmy – do zupy jak znalazł! Najwspanialsze są te przyrumienione na patelni.

Szparagi lekko przypalone

Składniki:

– garstka szparagów

– oliwa dobrej jakości

– sól czarna lub inna dowolna

Wykonanie: cała sztuka polega na porządnie rozgrzanej patelni z oliwą. Obracane z obydwu stron szparagi powinny się nawet lekko przysmalić. Same w sobie mają sporo naturalnego cukru i właśnie one na patelni się skarmelizują. A więc duży ogień, rozgrzana porządnie oliwa i smażymy przez 2 minuty z każdej ze stron.

 

Liliak  pospolity… Majowo mi…

Bez.jpg

Liliak  pospolity

Nie tylko pachnie i kojarzy się z majem czy nie do końca właściwie ulokowanym uczuciem. W maju zawsze płakałam, a piosenka „Zimny maj” dodatkowo potęgowała  rozpacz. Na razie nie płaczę, a skupiam się na bzie i doceniam jego fioletowe kiście, póki jeszcze są. Za chwilę znikną, jak kwiaty forsycji. Obcinamy z ekologicznych okolic kwiatostany bzu, najlepiej nożyczkami, nie niszcząc pozostałych gałązek. Wysuszony lub świeży bez zalewamy wrzątkiem jak herbatę. Syropem z bzu dosładzamy naszą herbatkę. A hydrolatem z bzu tonizujemy twarz i dekolt. Dużo możliwości, prawda? Ale nie tylko kwiaty są leczniczym i kulinarnym surowcem… Liście również..

Dziś miód i nie tylko…

Miód liliakowy

Składniki:

– kwiaty bzu

– miód naturalny

Wykonanie: same kwiatki umieszczamy w wyparzonym słoiku, wlewamy lekko podgrzany miód, aby zakrywał wszystkie kwiaty. Zakręcamy. Odstawiamy w ciemne miejsce i zapominamy o nim na co najmniej pół roku. Zapewniam! Warto!

 

Cukier o obłędnym aromacie bzu

Składniki:

– kiście owoców fioletowych (lub innych odmian, ale nie białe) 1, 5 szklanki po obraniu

– 1 szklanka drobnego cukru

Wykonanie: kwiaty obieramy z gałązek i listków. Zasypujemy je w słoiku cukrem, słoik zakręcamy i raz na jakiś czas potrząsamy nim, aby kwiaty dokładnie się nim pokryły.  Blendujemy dokładnie i mokry rozkładamy na pergaminie do podsuszenia. Cukier musi stać się suchy. Wtedy ponownie blendujemy. Wracamy następnie do etapu suszenia i po mniej więcej dobie, możemy go już przesypać do słoiczków.

Jajecznica vege…

Jajecznica.jpg

Sobotnio-niedzielnie błogo mi… Śniadanie na trawie. Kilka minut przy patelni i zaczynamy celebrować weekend. Jajecznica… Jest prawie tak dobra, jak ta z jajek. Śmiem stwierdzić, że dodatek czarnej soli naprawdę ją przypomina. To właśnie obecności siarczanów sodu, siarkowodoru i siarczków daje charakterystyczny jajeczny zapach. Wracają do mnie jak bumerang potrawy z dawnych czasów. Podobno dodatek płatków drożdżowych – te dopiero robią eksplozję smaku – jest jak najbardziej wskazany. Nie mam i za bardzo za nimi nie przepadam.

Składniki:

– 2 kostki naturalnego tofu

– przyprawy: czarna sól, świeżo zmielony czarny pieprz, szczypta kurkumy

– dodatki: szczypiorek

– ¼ szklanki wody

– odrobina oleju

Wykonanie: na rozgrzany olej wsypujemy (wcześniej odsączony z wody) pokruszone tofu. Chwilkę podsmażamy. Dodajemy przyprawy. Mieszamy i wlewamy wodę. Nadal mieszamy i smażymy do momentu, aż woda odparuje. Jemy wprost z patelni. Jeszcze ciepłą z pajdą chleba.

 

Grube naleśniki w kratkę…

gofr2.jpg

Odkąd wiem, jak wykorzystać wodę z puszki po ciecierzycy, wiele rzeczy nabrało zupełnie innego znaczenia. Gofry od zawsze kojarzyły mi się z wakacjami poza domem. Rozgrzany asfalt, tłumy ludzi na deptaku  i przydrożne budki z jedzeniem. W wersji de lux gofry uginały się od ciężkiej śmietany w sprayu, kilku kiwi i posypki czekoladowej. A jak pachniały! I wodą z jeziora i piaskiem i masłem kakaowym do opalania (oczywiście w grudkach, które było nieodzownym warunkiem uzyskania brązowej skóry). Aby ciasto było puszyste i jednocześnie na zewnątrz chrupkie, niezbędne jest ubicie na sztywno wody po cieciorce, zwanej aquafabą. Zazwyczaj robię więcej ciasta, które przechowuję w lodówce i sięgam po nie szczególnie rano, gdy jest kryzys śniadaniowo-czasowy.

Składniki:

Ciasto

– 2 szklanki mąki pszennej

– 1 ½ szklanki mleka roślinnego

– 2 łyki soku z cytryny

– 1 łyżeczka proszku do pieczenia

– szczypta soli

Piana

– woda z puszki po cieciorce, a do niej takie dodatki, jak: 3 łyżki cukru, 4 łyżki oleju

– odrobina oleju do posmarowania gofrownicy

Wykonanie: składniki na ciasto mieszamy ze sobą najlepiej za pomocą miksera, ma mieć gęstą konsystencję (o wiele bardziej niż ciasto naleśnikowe). Odstawiamy na bok i zajmujemy się auqafabą. Im dłużej ją ubijamy ją na bardzo sztywną pianę – tym lepiej – i teraz stopniowo, cały czas ubijając, dodajemy cukier, a następnie olej. Teraz łączymy pianę z wcześniej przygotowanym ciastem. Do piany dodajemy je stopniowo, delikatnie już ubijając. Ma powstać gładka i puszysta masa. Gofrownica musi być naprawdę porządnie rozgrzana. Dopiero wtedy smarujemy kratki delikatnie olejem (najlepiej za pomocą pędzelka). Pieczemy gofry, aż nabiorą złotego koloru i zastanawiamy się z czym je zjemy.

gofr

gofry

Roślinny rutinoscorbin…

Forsycja

Trudno nie zauważyć wszędobylskiej forsycji. Szybko po nią sięgnijmy, póki jeszcze kwitnie! Ponieważ wzmacnia naszą odporność, uszczelnia naczynia krwionośne, działając przeciwzapalnie. Wszelkie maceraty z tych żółtych kwiatów opóźniają proces starzenia. Nie jadłeś nigdy kwiatka forsycji? Spróbuj koniecznie! Ma lekko orzechowy posmak. Idealny dodatek do sałatek.  Napar z forsycji to zdrowotna herbatka lub naturalny tonik do twarzy. Szczególnie dedykowany cerze dojrzałej i ze skłonnościami do alergii. Świeże – rozwinięte lub lekko półprzymknięte kwiaty najlepiej zbierać przed południem, podczas suchego i słonecznego dnia. Suszmy w przewiewnym, ciemnym  miejscu w temperaturze pokojowej. Nie mogą stracić swego koloru (antocyjanów, czyli naturalnych barwników roślinnych). Porcja forsycji suszonej odpowiada dwóm świeżym porcjom kwiatów (pod względem wartości). Oczywiście naszych zbiorów należy dokonywać w miejscach najczystszych, z dala od ulicy. Kwiaty delikatnie ściągamy z gałązek, nie niszcząc ich.

W Małym Laboratorium Gosi rusza właśnie produkcja kremów na bazie forsycji.

forsycja2